Koniec pozytywnej, lubianej akcji przedsiębiorcy. Kuriozalna "interwencja" RPD
Jak informuje lokalny portal "Pszczyna Nasze Miasto" po 25 latach kultywowania lokalnego zwyczaju, popularna "Lodziarnia Pod Dębem" została zmuszona do zaprzestania rozdawania darmowych lodów uczniom z wyróżnieniem w ramach znanej i lubianej akcji "lody za pasek". Decyzja zapadła po otrzymaniu pisma od Rzecznika Praw Dziecka, Moniki Horny-Cieślak.
Przez Rzecznik Praw Dziecka ingeruje w działalność gospodarczą. Dzieci nie dostaną darmowych lodów
"Dla uczniów z Pszczyny dzień rozdania świadectw szkolnych od ćwierć wieku kojarzył się nie tylko z rozpoczęciem wakacji, ale także z wyjątkowym, słodkim akcentem. Tradycja, którą zapoczątkował założyciel kultowej "Lodziarni Pod Dębem", śp. Tadeusz Hałas, polegała na nagradzaniu dzieci osiągających wysokie wyniki w nauce – posiadaczy świadectw z tzw. czerwonym paskiem. Co roku w ręce dumnych uczniów trafiało kilkaset darmowych porcji lodów" – pisze portal z Pszczyny.
Jak się okazuje witryny lodziarni pozostaną zamknięte dla lubianej przez mieszkańców inicjatywy. Właściciele opublikowali w mediach społecznościowych komunikat, w którym poinformowali o rezygnacji z kontynuowania tego pięknego zwyczaju. Powodem jest bezpośrednia interwencja centralnych organów państwowych rzekomo dbających o prawa najmłodszych. Jak dowiedziała się nieoficjalnie redakcja, za działaniem Rzecznika Praw Dziecka może stać donos jednego z rodziców.
Hornie-Cieślak nie spodobała się akcja "lody za pasek"
"Pszczyna Nasze Miasto" pisze, że według stanowiska Rzecznika Praw Dziecka, Moniki Horny-Cieślak, akcje promocyjne i filantropijne uzależniające nagrodę od ocen na świadectwie mogą nieść za sobą negatywne skutki społeczne. Biuro Rzecznika ma tłumaczyć, że inicjatywa "lody za pasek" może potencjalnie naruszać prawa dziecka, generować nadmierną presję psychiczną, promować niezdrową rywalizację oraz prowadzić do wykluczenia rówieśniczego tych dzieci, które z różnych przyczyn wybitnych wyników w nauce nie osiągają.
Mieszkańcy i samorządowcy murem za lodziarnią: Chory świat
Z taką interpretacją fundamentalnie nie zgadzają się ani właściciele lokalu, ani mieszkańcy Pszczyny, a także lokalni samorządowcy. Głos w sprawie zabrał m.in. Jacek Granda, Radny Rady Miejskiej w Pszczynie, który stanowczo skrytykował interwencję urzędu centralnego. W oficjalnym wystąpieniu podkreślił, że intencje ochrony dzieci są zawsze godne szacunku, jednak w tym konkretnym przypadku urzędnicza reakcja okazała się całkowicie pozbawiona wyczucia lokalnego kontekstu.
Na fanpagu lodziarni pojawiła się masa komentarzy mieszkańców Pszczyny, którzy nie zgadzają się z działaniem Horny-Cieślak.
"Przestańmy nagradzać mądrych i pracowitych bo się reszta poczuje urażona. Masakra" – czytamy w jednym komentarzu.
"Masakra.. Cisnie się wiele nieprzyzwoitych słów na usta. KOMU TO PRZESZKADZAŁO..CO Z TĄ POLSKĄ ZACZYNA SIĘ DZIAĆ NIE TAK. RZECZNIK PRAW DZIECKA WSTYD ZA TAKIE POSTANOWIENIE" – napisał inny internauta.
W kolejnych komentarzach czytamy: "Chory świat", "I tak przyjdziemy na lody", "No niestety niektórym rodzicom się to nie podoba i potem zgłaszają tam gdzie nie trzeba".
Warzecha: Kretyńska interwencja
"[...] ta jej kretyńska interwencja nie bierze się z niczego. To przejaw woke'istowskiego przekonania, że nie wolno nikomu sprawiać dyskomfortu, a największy dyskomfort sprawia ten, kto lepiej sobie radzi i ma lepsze wyniki" – skomentował we wpisie na X publicysta "Do Rzeczy" Łukasz Warzecha.